Agata Skaruz

logopeda / surdologopeda, rozwój i edukacja małego dziecka

czwartek

10

Kwiecień 2014

8

KOMENTARZY

Walka o niezależność

Autor . Kategoria: Moda, Ogólna. Odsłon: 4 964

10 kwietnia 2014
SONY DSC

Myślałam, że wiosna na dobre rozpanoszyła się w naszym mieście, ale wczoraj było tak zimno i deszczowo, że zmieniam zdanie. Musiałam założyć cieplejszą garderobę pod lekką kurtkę Marysi i wyruszyłam jak co dzień na spacer, tylko trochę krótszy.

Ostatnio rzuciłam się w wir wiosennych porządków ale tylko przed południem, bo resztę dnia rezerwowałam na spacery z Marysią. A spacery takie długie, że już przeszłam Siedlce wzdłuż i wszerz. I tak chodzę każdego dnia. Wczoraj byłam tak zmęczona, że jak wróciłam do domu, to nie mogłam ręką ani nogą ruszyć! Na szczęście Mąż zajął się Marysią a ja poszłam spać w porze dobranocki :)

W ferworze porządkowania i dotleniania siebie i dziecka nawet nie zauważyłam, że tak długo nie dodałam nowego wpisu. Mąż brutalnie uświadomił mi to pytaniem zadanym niespodziewanie: a Ty prowadzisz jeszcze blog? No, prowadzę, prowadzę! I nie zawaham się tego udowodnić…

Nie będę się rozpisywać, ale nie mogę pominąć faktu, że na spacerach Marysia jest grzeczna jak aniołek!!! Jest słodka jak nutella! Jest radosna jak słońce! Nie mamy żadnych zmartwień, żadnych problemów, żadnych starć, ani mniejszych czy większych wojen :) Chłoniemy świat i nic nie jest w stanie nam w tym przeszkodzić!

A w domu… To już zupełnie inna bajka…

W domu ucieka jak szalona, gdy tylko jest mowa o zmianie pieluchy :) Codziennie gardzi śniadaniem, a kiedy pytam na co akurat Marysia ma ochotę ZAWSZE odpowiada, że „cuciu”. Każdego dnia gardzi też drzemką, kiedy pytam, czy idziemy spać odpowiada, że nie. Niekiedy występuje kombinacja „nie, tak”. Mąż Grzegorz mówi, że to normalne, bo przecież jest kobietą…  Ale ja tam wiem swoje. Ostatecznie Marysia codziennie usypia w foteliku jedząc zupę.

Kiedy dostaje wodę z kubka a ma ochotę w danym momencie pić z butelki, to krzyczy tak, że się dziwię skąd tyle siły w tak małym zbuntowanym człowieku…

Najczęściej słyszę teraz od Marii „nieee, Niunia siam!”.

Kiedy się już bardzo zdenerwuje, to biegnie do mnie i krzyczy: „mama tuli, tuli”, więc tulimy się ciągle! Bo nakrętka nie pasuje do słoiczka, bo lala nie mieści się w łóżeczku, bo mama gotuje i przez chwilę nie zwraca uwagi na swoją Latorośl…

Ale co tam! Wiem przecież, że już tak ten świat został urządzony, że to już ten etap. Czasami zaciskam więc zęby z nerwów i kiedy jestem zła to liczę do dziesięciu po czym biorę się za sprzątanie. I powiem Wam, że mieszkanie mam takie czyste, jakie już dawno nie było! Ostatecznie jestem zmęczona, ale szczęśliwa!

A Wy drodzy Rodzice jakie macie doświadczenia w związku z tzw. buntem dwulatka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 Comments

  1. caramel and white
  2. Justyna
    • Agata Skaruz
    • Agata Skaruz
  3. Andzia
    • Agata Skaruz

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli tak, zapisz się aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach. Twój adres nie będzie nigdzie publikowany!